Pomian
Oddaję w Wasze ręce moje własne (mam nadzieję, że nie kalekie) tłumaczenie artykułu na temat pracy szamańskiej z grzechotką autorstwa Jonathana Horowitza . Autor koncentruje się na temacie grzechotki, jednak nawiązuje też szeroko do istoty pracy szamana i szamańskiej wizji świata. Tekst po raz pierwszy ukazał się w magazynie “The Sacred Hoop” nr 36 (www.sacredhoop.org), w wiosnę 2002 roku. Artykuł wygrzebała dla nas w otchłaniach internetu Annelie. Życzę miłej i inspirującej lektury.

Jonathan Horwitz
Moc w twoich rękach:
Krótkie wprowadzenie do grzechotek
Pierwszy z moich nauczycieli szamanizmu w fizycznym świecie nauczył mnie jak podróżować na dźwiękach bębna. Mój drugi szamański nauczyciel powiedział mi natomiast:
- Gdy pierwszy raz odwiedziłem Świat Duchów, stałem w małym kręgu z trójką innych ludzi. Wszyscy grzechotaliśmy grzechotkami. Nagle Ziemia rozstąpiła się pode mną i wpadłem do Dolnego Świata.
Gdy tylko to usłyszałem, od razu pomyślałem “Trzeba sobie sprawić grzechotkę!”. Grzechotka, którą wtedy znalazłem jest ze mną do dziś, a od tamtego czasu dostałem, zrobiłem i rozdałem więcej grzechotek niż mogę zliczyć. Grzechotki są wyjątkowe.
Grzechotka to jedna z rzeczy, o przyniesienie której proszę uczestników kursów, które prowadzę. Jest też jedną z pierwszych rzeczy, o których uczę, jako o jednym z najistotniejszych pomocników w ekwipunku szamana. Większość z nas miało grzechotki jako dzieci a, co miłe, zaskakująco wiele osób ma je już w dorosłym życiu. Czasami ludzie mówią mi:
- Miałem tę grzechotkę od lat. Nie wiem, czemu ją kupiłem. Po prostu zdawała się do mnie przemawiać. Teraz wiem już czemu!
Zadaniem szamana jest udać się do Świata Duchów lub odwołać się do niego prosząc o pomoc – czy to w poszukiwaniu mocy, siły leczniczej, wiedzy czy mądrości. Używam grzechotki, by posłać mój głos duchom. Jest jednym z najłatwiejszych, najszybciej działających i najsilniejszych narzędzi do osiągnięcia tego celu.
Wzywanie Duchów
Szaman działa prosząc Duchy o pomoc – bez Duchów nie ma szamana. Wzywanie ich to najbardziej podstawowa część jego pracy. Sam używam czegoś, co nazywam “podstawowym rytuałem grzechotania” służącym do wzywania duchów, którego uczę na swoich warsztatach wprowadzających. W skrócie, polega on na ustawieniu się twarzą w jednym z głównych kierunków świata, potrząśnięciu grzechotką cztery razy, wezwaniu Duchów tejże strony i poproszeniu o ich przybycie i pomoc. Po wezwaniu duchów jednej ze stron, odwracam się o 90 stopni i grzechoczę Duchom kolejnej strony świata, prosząc je o przyjście.
Powtarzam to na planie okręgu, aż przyzwane zostaną Duchy wszystkich czterech stron z prośbą o udzielenie mi wsparcia. Następnie zwracam się w kierunku Ziemi. Dla niej również grzechoczę czterokrotnie prosząc o pomoc Duchów Ziemi. Dalej, zwracam się do nieba, grzechocząc cztery razy i prosząc o pomoc również tamtejsze duchy. Wreszcie – by nie obrazić żadnej siły pomijając ją – grzechoczę dookoła prosząc wszystkie sprzyjające mi Duchy, których mogłem zapomnieć zaprosić, by również zechciały przybyć. Czyniłem tak zawsze na rozpoczęcie wszelkich moich szamańskich działań.
Mój rytuał grzechotania zmienił się od czasu, gdy powstał i był używany w tej formie. Jednak jeśli się w niego wsłuchać, można rozpoznać dawną wersję leżącą u jego korzeni. Przez lata, tak do mnie jak i do ludzi, którym przybliżyłem na nowo grzechotkę, przy grzechotaniu na różne strony świata przychodziły Duchy i uczyły jak należy je przyzywać. Gdy wzywam swoich nauczycieli z górnych i dolnych światów, używam tak swojego głosu, jak i grzechotki. Gdy zaś przyzywam Duchy kierunków pośrednich – gwiżdżę. Niektóre z Duchów lubią tańczyć więc tańczę i ja. Zawsze zaś grzechotka zbliża mnie do Duchów, Duchy zaś zbliża do mnie.
Kolejność kierunków wzywania jest różna w odmiennych kulturach i u różnych osób. Ja zaczynam na Wschodzie, a potem – zgodnie z kierunkiem Słońca, poruszam się po okręgu – najpierw na Południe, potem na Zachód a wreszcie na Północ i z powrotem na Wschód, by zamknąć okrąg. Mój pierwszy nauczyciel szamanizmu również zaczynał na Wschodzie, jednak obracał się najpierw na Północ i kontynuował w tym kierunku. Był wychowankiem rdzennych Amerykanów z północno-zachodniego wybrzeża. Starając się być dobrym uczniem naśladowałem go wiernie. Jednak, pewnego dnia, jeden z moich Duchów-sprzymierzeńców zapytał mnie:
- Dlaczego krążysz w tym kierunku?
Wyjaśniłem mu, czemu tak robię. Duch odrzekł na to:
- To nie jest twój kierunek. Podążaj za Słońcem.
Martwiłem się, iż rozzłości to mojego nauczyciela. Ten rzekł jednak:
- To doskonale! Nauczają cię Duchy. Słuchaj ich. Bądź im posłuszny.
Była to jedna z najważniejszych lekcji, jakie otrzymałem od niego.
Moc grzechotki
Często nazywam grzechotkę “anteną mocy”. Czasem, gdy stoję wzywając duchy, czuję się jak człowiek trzymający w dłoniach piorunochron, gdy czuję płynącą przez moje ciało energię. Wiele osób ma podobne doświadczenia. W jednej z grup, którą nauczałem, była kobieta, która nie przywiozła na warsztaty własnej grzechotki.
- Czułam się głupio mając kupić sobie grzechotkę – wyjaśniła. Pożyczyłem jej więc jedną z grzechotek zrobionych przez siebie. Zauważyłem, gdy śpiewając i grzechocząc staliśmy wszyscy w okręgu, że przez cały czas pozostawała bardzo aktywna. W zasadzie jej ręka z grzechotką latała wokół całego jej ciała, w górę i w dół, od stóp do głów. Gdy skończyliśmy, przyszła do mnie na skargę:
- Grzechotka nie robiła tego, czego od niej chciałam! Zupełnie jakby miała swoją własną wolę!
Z tego doświadczenia mogła wyciągnąć ważną naukę na temat intencji. Powodem dla którego staliśmy w kręgu śpiewając i grzechocząc, było wezwanie naszych Duchów-sprzymierzeńców by poprosić ich o wsparcie na czas trwania warsztatów. Duchy najwyraźniej odpowiedziały na tyle silnie, że kobieta zapomniała o tej intencji. Jej nową intencją było kontrolowanie grzechotki, zamiast otrzymywać moc i wsparcie, jakie grzechotka starała się jej przekazać. Doświadczenie zmieniło się w pojedynek zapaśniczy, który wygrały duchy. Miesiąc po warsztatach otrzymałem list od tej uczestniczki:
- Od czasu kursu zrobiłam już cztery grzechotki i wszystkie działają!
Drugą istotną nauką, jaką powinna była wyciągnąć z tego wydarzenia było: wszystko, co istnieje, jest żywe. Prawdziwa moc grzechotki leży w jej Duchu. Nauka pracy z grzechotką to w istocie nauka słuchania jej Ducha. Dla mnie, grzechotka nie jest narzędziem, lecz sprzymierzeńcem.
Słuchanie Ducha grzechotki
Na początku, praca z grzechotką może być ćwiczeniem w przekraczaniu własnych granic, lub – jak mawiał don Juan Matus – w pozbywaniu się poczucia własnej ważności. Gdy pierwszy raz stoisz z grzechotką w domu lub w lesie i myślisz “Teraz mam niby wzywać Duchy?!” możesz poczuć się trochę głupio a nawet doświadczyć zażenowania. Uczucia te znikają jednak na ogół już po drugim czy trzecim potrząśnięciu grzechotką. Większość osób dość szybko przekonuje się, że czynność ta nie tylko daje poczucie napełnienia mocą ale i wrażenie wielkiej radości. Praca Szamana nie ogranicza się jednak tylko do odczuwania ekstazy płynącej z kontaktu z Duchami. Jego zadanie polega na przekroczeniu bramy tego uniesienia i podążenie do świata duchów w poszukiwaniu mądrości, mocy i wsparcia jakie jest potrzebne by działać w świecie fizycznym. Trzeba zatem nauczyć się słuchać głosu grzechotki. Grzechotka jest bowiem żywa – jak wszystko inne – i stara nam się coś przekazać. Słuchajcie! Jednak nie tylko uszami. Słuchajcie całą swoją istotą.
W swoich próbach zrozumienia świata, cywilizacja zachodu podzieliła go na kategorie, systemy klasyfikacji. Każdej rzeczy nadajemy etykietę. Trzeba przyznać, że może to być bardzo pomocne, jednak przykry skutek uboczny takiego działania sprawia, że wszystko, co nie mieści się w konkretnych kategoriach zaczyna być lekceważone tak długo, aż pozornie zniknie w zapomnieniu. Dusza – została zredukowana do pięciu czy sześciu osobnych zmysłów. Słuch to tylko jeden z nich. Słuchając grzechotki musimy jednak połączyć w jedno wszystkie nasze zmysły. Poprośmy ją samej o pomoc w tym zadaniu i otwórzmy się na pomoc, jaka nadejdzie. To otwarcie się na pomoc grzechotki jest być może najtrudniejszym zadaniem z nią związanym.
Większość z nas chce sprawować kontrolę nad własnym życiem. Jesteśmy przekonani, że jak długo jesteśmy u steru, wszystko będzie dobrze. Stworzyliśmy sobie mit bezpieczeństwa by czuć się dobrze, tak jakby czucie się dobrze było celem samo w sobie. Sposób pracy szamana polega jednak na poddaniu się Duchom. Gdy to robi, napełnia go ich moc. Może będziemy w tym stanie mogli kontrolować sytuację, może nie – ale pewne jest, że stawimy jej czoła przepełnieni mocą.
Grzechotka jako uzdrowiciel
Gdy zaprzyjaźnimy się już z naszą grzechotką, odkryjemy że posiada ona wiele aspektów. Jednym z nich jest jej moc lecznicza. Doświadczenie, które mnie o tym przekonało, miało miejsce wiele lat temu. Pewna kobieta skontaktowała się ze mną uskarżając się, iż jest “zablokowana”. Zastanawiałem się, czy będę w stanie pomóc jej pozbyć się owych “blokad”. “Blokada” nie była wówczas przypadłością zaliczającą się do mojego szamańskiego leksykonu diagnostycznego. Nie miałem pojęcia o czym owa kobieta mówi, jednak ufałem, że moje Duchy będą wiedziały co się z nią dzieje. Odpowiedziałem jej więc, że nie jestem pewien czy mogę ją wyleczyć, ale jeśli się u mnie pojawi, to zobaczymy co da się zrobić. Gdy zwróciłem się do swoich duchów, odrzekły: “użyj swojej grzechotki”. Po przyzwaniu pomocnych Duchów zacząłem więc grzechotać nad ciałem pacjentki. Zaczęła drżeć coraz to silniej aż wpadła w konwulsje. Ta część mnie, która pozostawała w kontakcie ze zwykłą rzeczywistością poczuła się mocno zaniepokojona. Zapytałem więc duchów co się dzieje, a odpowiedź, którą otrzymałem brzmiała mniej więcej: “zamknij się, patrz uważnie i nie przestawaj grzechotać”. Wreszcie – wraz z nieludzkim, ryczącym odgłosem – ciałem kobiety wstrząsnął ostatni potężny dreszcz i coś opuściło jej ciało przez otwarte usta a potem – przez okno – na zewnątrz. Pacjentka westchnęła z ulgą i zapytała co właściwie zrobiłem. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że tylko potrząsałem grzechotką a ona zajęła się resztą.

Z upływem lat coraz bardziej polegałem na grzechotce. Nauczyła mnie, że nadaje się świetnie do pracy diagnostycznej, otwierania obszarów zablokowanych energetycznie, przywracania przypływu dobrej energii i pomagania w usunięciu złej.
Pod rozwagę
Jest pewne przekonanie które pokutuje w świadomości ludzi i często o nim słyszę: “duży bęben (lub grzechotka, kryształ itp.) ma dużą moc, większą niż jego mniejszy odpowiednik”. Często też obserwuję jak ludzie stają się uzależnieni od swoich przedmiotów mocy. Mówią na przykład “nie mogę odprawić rytuału odnalezienia Ducha bez swojego orlego pióra”. W moim przekonaniu szamanizm to praktyka pozwalająca na bezpośredni kontakt i pracę z Duchową Mocą Wszechświata. Sednem pracy szamana jest sprowadzenie mocy ze Świata Duchów i zapewnienie jej przepływu poprzez samego siebie do świata materialnego. Im więcej mocy Duchów przepływa przez szamana tym potężniejszy on się staje – o ile posługuje się tą mocą we właściwy sposób. Moc Duchowa grzechotki, bębna czy jakiegokolwiek innego przedmiotu mocy nie ma nic wspólnego z jego fizycznymi wymiarami – zależy od mocy jego Ducha. Przedmioty Mocy, których używa szaman nie należą tak naprawdę do świata materialnego. Najważniejszą częścią grzechotki jest jej Duch. Możesz go wezwać nawet jeśli nie masz grzechotki przy sobie.
Wykonanie grzechotki
Własnoręczne wykonanie dla siebie grzechotki to bardzo silne doświadczenie. Jeśli zrobimy to jak należy, będziemy czuć jej moc od samego początku. Doskonałe instrukcje można znaleźć w książkach “Voices from the Earth” Nicholasa Wooda i “How to make Drums, Tom-Toms and Rattles” Bernarda S. Masona. Polecam ich lekturę nim zabierzecie się do pracy (książki nie są niestety dostępne w języku polskim – przyp. tłum.).
Dodatkowo chciałbym podkreślić tu kilka rzeczy. Każdy proces tworzenia jest święty. Robienie grzechotki nie jest wyjątkiem. Jeśli chcemy stworzyć grzechotkę bardzo dobrym pomysłem będzie zwrócenie się po pomoc do naszych Duchów-pomocników. Należy powiedzieć im, że chcemy stworzyć grzechotkę – na przykład – na ich cześć lub która ma nam pomóc w pracy leczniczej lub będzie nam pomagać w komunikacji z Duchami Natury lub oznaczy szczególny moment w naszym życiu czy też stanowić będzie prezent dla kogoś. Wysłuchajmy duchów – może podpowiedzą nam jakich materiałów użyć, jakie kamyki lub przedmioty włożyć do środka, jakimi wzorami ozdobić, jakiego drewna użyć jako uchwytu. Możliwości są nieprzebrane. Pozwólmy duchom zadecydować i wypełnijmy ich wskazówki. Może każą nam pójść i nazbierać na naszą grzechotkę małych, białych kamyków, które mrówki wyniosły na powierzchnię z Dolnego Świata, jak czynią to rdzenni Amerykanie z plemienia Lakota? A może każą nam wykorzystać kawałki kryształu z naszyjnika, który rozsypał nam się tydzień wcześniej? Cokolwiek to by nie było, pamiętajmy, że każdy element grzechotki posiada własnego Ducha, któremu należą się nasze podziękowania!

Nie bądźmy rozczarowani, jeśli końcowy efekt naszej twórczości nie wygląda dokładnie tak, jak pokazały nam to Duchy. Zewnętrzny wygląd grzechotki to tylko jej manifestacja w fizycznym świecie. Jak będzie wyglądała, gdy zabierzemy ją w podróż do Świata Duchów, by im ją ofiarować, jak zostanie przez nie przyjęta, jak będzie “działać” – tylko to jest ważne. Jeśli grzechotka ma być prezentem dla kogoś, Duchy mogą nam nawet podpowiedzieć właściwe słowa, które mamy wypowiedzieć wręczając ją.
Tworząc własną grzechotkę przekonamy się, że pozwala to na szybkie wejście w kontakt z jej Duchem i otrzymanie od niego nauki. “Inicjacja” grzechotki następuje gdy pierwszy raz używamy jej dźwięku by wezwać Duchy a potem wraz z nim wyruszamy do naszych pomocników i nauczycieli by pokazać nam nasze dzieło. Wtedy to następuje również nasza “inicjacja” pozwalająca nam na kontakt z istotą grzechotki i na jej używanie. To wtedy najprawdopodobniej poznamy Ducha nowej grzechotki, którą trzymamy w dłoni.
Kwiecień 3rd, 2010
Categories: Axis Mundi . Author: Pomian . Comments: 3 Comments